Zielone pudełko pamiątkowe z monetami powstańczymi 1831

W jednym z rosyjskich domów aukcyjnych zobaczyłem dziś kartkę z kalendarza, informującą o wybuchu powstania polskiego w 1830 roku, które “przyjęło ustawę o przywróceniu suwerenności i złożeniu z tronu Mikołaja I“. Ponieważ oferta tego domu składa się głównie z numizmatów, poinformowali także o tym, że Rząd Narodowy emitował własne monety. W Polsce tego typu informacja nie stanowi już szczególnej sensacji. Nie mniej jednak przy okazji dzisiejszej daty nie można zostać w tyle i warto wspomnieć o miłej ciekawostce, która pojawiła się na ostatniej 69 aukcji Warszawskiego Centrum Numizmatycznego pod pozycją 480. Jest nią pamiątkowe pudełko z monetami z powstania listopadowego. Spośród wielu innych pudełek wyróżnia je zielona barwa i fakt, że umieszczone w środku monety najprawdopodobniej są tymi, które umieszczono w nim pierwotnie. Każda z nich oraz banknot o nominale 1 zł. są w doskonałym stanie zachowania. To już drugie takie pudełko które pojawiło się w ofercie antykwarycznej w ostatnim czasie.

Pierwsze klasycznie czerwone pudełko sprzedane było w jednym ze Szwajcarskich domów aukcyjnych i kupione przez Gabinet Numizmatyczny Damiana Marciniaka. Wyjął on monety z pudełka i sprzedał na swoich kolejnych aukcjach na sztuki, na koniec oferując osobno samo pudełko z monetą która w nim utknęła na zawsze. Osobiście uważam takie podejście za historycznie szkodliwe i liczę, że handlarze któregoś dnia zrozumieją, że jest granica zachowań która nie powinna być usprawiedliwiana maksymalizacją zysku. Przyczynkiem do tej nauki może być właśnie aukcja WCN. Za prezentowane pudełko uzyskali oni cenę 36.000 zł. + prowizja. Przy czym należy dodać, że w pudełku nie było najdroższej monety, czyli powstańczego złotego dukata. Ta aukcja pokazała, że prawdziwi kolekcjonerzy gotowi są zapłacić bonus za nienaruszoną substancję historyczną,

Podobny problem można było zaobserwować jeszcze kilka lat temu w przypadku albumów ze zdjęciami wojskowymi, które były nagminnie cięte przez handlarzy. Liczyli oni, że zdjęcia oferowane na sztuki przyniosą im większą korzyść niż cały album. Jeden z takich albumów miałem okazję widzieć na skanach jeszcze jako całość. Prosiłem ówczesnego właściciela żeby zaproponował mi go w komplecie. Jednak ten uparł się, że pocięty na sztuki przyniesie mu większy zysk. Nieco ponad dwadzieścia zdjęć wstawił na allegro z ceną wywoławczą po 15 zł. za sztukę. Wszystkie zdjęcia kupiłem w cenie wywoławczej i otrzymałem cały album. Niestety był już pocięty. Dziś tendencja się odwróciła i w dobrych domach aukcyjnych albumy osiągają ceny których nikt nie otrzymał by za poszczególne zdjęcia.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.