25 lecie Przeglądu Numizmatycznego

Zgodnie z zapowiedzią, od poniedziałku dostępny jest w dystrybucji setny numer Przeglądu Numizmatycznego. Jednocześnie jest to numer jubileuszowy, wydany z okazji 25-lecia tego magazynu. Zawiera bardzo ciekawy artykuł Borysa Paszkiewicza na temat książąt czeskich Jaromira i Ołdrzycha. Historia tych dwóch postaci została doskonale wpleciona w historię numizmatyki. Muszę przyznać, że pomimo powierzchownego zainteresowania numizmatyką, przeczytałem ten artykuł z dużym zainteresowaniem. Inny ciekawy artykuł wyszedł spod pióra Dariusza Jaska i opisuje medale Zygmunta III Wazy o wadze stu dukatów, z kolekcji rodziny Esterhazy, znajdujące się w zbiorach Węgierskiego Muzeum Narodowego. Wreszcie bardzo ważną, choć krótką notkę zamieścił w tym numerze Janusz Parchimowicz. To co w niej najistotniejsze, to podziękowania dla Jarosława Dutkowskiego za 25-letnią determinację w redagowaniu i faktycznym “ciągnięciu” Przeglądu Numizmatycznego. Nie będzie przesadą jeśli napiszę, że Przegląd to właśnie on. Za tą determinację i popularyzację wiedzy numizmatycznej należą mu się nie tylko podziękowania, ale też wielkie słowa uznania.

W zasadzie mogłaby to być doskonała puenta tego krótkiego wpisu, ale pominąłbym w ten sposób drugie przesłanie notki pana Parchimowicza. Jest nim refleksja nad kondycją polskiej numizmatyki i uczestnikami rynku numizmatycznego, którą ten wybitny numizmatyk podsumował żartobliwą definicją monety:

Moneta jest to blaszka o dowolnym kształcie, z dowolnego metalu, z dowolnym wizerunkiem, na której da się zarobić.

Tak oto przeciwstawił sobie sens numizmatyki polegające na badaniu historii, sensowi numizmatyki polegające na obracaniu monetami. Całość osadził w kontekście zarzutu wobec środowiska numizmatyków profesjonalnych, że nie potrafi ono utrzymać choćby jednego magazynu poświęconego numizmatyce. Uważam, że jest to zarzut przynajmniej częściowo słuszny. Jeśli dobrze rozumiem tekst Janusza Parchimowicza, to widzi on w profesjonalnych uczestnikach rynku numizmatycznego tych, którzy powinni współfinansować przedsięwzięcia takie jak Przegląd Numizmatyczny. Podzielam ten pogląd i chylę czoła przed jednym z kolekcjonerów, który zdecydował się finansowo wesprzeć Przegląd Numizmatyczny pomimo, że na swojej pasji nie zarabia.

Z drugiej strony widzę inny problem, którego pan Parchimowicz w swojej notatce nie wyraził, choć aluzyjnie do niego nawiązał. Problemem tym jest fakt, że środowisko numizmatyków profesjonalnych, z jednej strony mając o sobie jak najlepsze zdanie, z drugiej strony nie jest w stanie z siebie wykrzesać odpowiedniej liczby dobrych jakościowo artykułów. W konsekwencji nawet podwójnie jubileuszowy numer Przeglądu i zarazem ostatni papierowy, przypomina bardziej tablicę ogłoszeń i peanów na własną cześć, niż rzetelne czasopismo popularno-naukowe. Być może właśnie to jest powodem upadku który profesjonalna numizmatyka notuje wśród burzy oklasków jaką numizmatycy wzniecają nad samymi sobą.

2 Comments

  1. Wypowiedź J. Parchimowicza też zauważyłem, ale mam w związku z nią całkiem odmienne odczucia. Cafe Allegro odeszła w niebyt, ale doskonale pamiętam, że wielokrotnie wracano tam do dyskusji o działalności Pana Janusza. To nie kto inny, tylko on właśnie propagował w swoich katalogach przeróżne wytwory galanterii metalowej, jakieś “próby polskiego euro”, “kopie” monet i inne wynalazki, którymi dziś zalewają nas “Skarbnica Narodowa” i rzutcy importerzy współpracujący z chińskimi (i nie tylko) manufakturami. Tak więc zdanie “Moneta jest to blaszka o dowolnym kształcie, z dowolnego metalu, z dowolnym wizerunkiem, na której da się zarobić.” napisane przez J. Parchimowicza to przede wszystkim pochwała własnej działalności. Coś w rodzaju credo.
    Polskiemu rynkowi numizmatycznemu warto przyjrzeć się uważnie. Internet nie zapomina, przynajmniej przez jakiś czas, więc przy pewnym wysiłku, możliwe jest prześledzenie historii pewnych obiektów, które wielokrotnie powracały na aukcjach tej samej, lub różnych firm. Prześledzenie zmian stanu zachowania (w opisach i, co ciekawsze, na zdjęciach), prześledzenie historii notowań nierzadko podsuwającej graniczące z pewnością podejrzenie o działalność co najmniej podobną do procederu prania pieniędzy albo produkowania kosztów.
    Warto więc uważnie przyglądać się działalności i ofercie firm numizmatycznych, pamiętając, że to, że zrobienie czegoś może się opłacać nie oznacza, że warto to robić.

    1. Jako niepoprawny optymista pozwolę sobie zauważyć, że sprawy chyba nie idą w aż tak złym kierunku. Owszem, sam kiedyś opisałem przypadek żetonu który na każdej kolejnej aukcji osiągał coraz lepszy stan zachowania. Z drugiej strony miło zaskoczyła mnie ostatnia inicjatywa GNDM polegająca na zorganizowaniu konferencji numizmatycznej we wieczór poprzedzający aukcję. Przyznam, że o rozwiązaniu takim wcześniej nie słyszałem. Profesjonalizują się także mniejsi sprzedawcy, którzy organizują “własne aukcje” na portalu Onebid. Wydaje mi się, że ta profesjonalizacja jest po części wymuszona realiami rynku. Niemal każdy ma dziś dostęp do internetu i przy odrobinie wysiłku zdobędzie bezpłatnie bardzo dobre informacje o posiadanych przez siebie walorach. W konsekwencji oceniam, że docelowo stabilny dochód z działalności antykwarycznej osiągać będzie można głównie dzięki sprzedaży komisowej z marżą na poziomie ustalonym przez rynek. Profesjonalny antykwariusz/aukcjoner będzie miał lepszy dostęp do kupujących dzięki swojej renomie. Kto będzie kombinował, zawyżał stany zachowania, sprzedawał falsyfikaty, etc. z rynku wypadnie. Chyba, że ma wyjątkowy dar przekonywania, ale przecież zawsze muszą być jakieś zmienne które zepsują model 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.