Początki Szkoły Podchorążych Piechoty sięgają sierpnia 1917 roku, kiedy to zaczęto wdrażać nową organizację szkolenia w Polskiej Sile Zbrojnej. Do życia został powołany między innymi kurs aplikantów oficerskich, zwany także Szkołą Aspirantów Oficerskich i szybko przemianowany na Szkołę Podchorążych Piechoty. Jej pierwszym dowódcą został kapitan Sztabu Generalnego Marian Kukiel, szerzej znany jako wybitny historyk, generał i Minister Obrony Narodowej Rządu Polskiego na Uchodźstwie. On też wpłynął na kształt w jakim szkoła kontynuowała swoją działalność po 1918 roku1.
W początkowym okresie szkoła mieściła się w Ostrowi Mazowieckiej i Zegrzu. Jednak już od połowy listopada przeniosła się do pomieszczeń dawnego niemieckiego szpitala wojskowego (Festungslazaret Nr. 1) przy al. Ujazdowskich w Warszawie. W czasie Królestwa Polskiego mieścił się tu Korpus Kadetów im. Aleksandra Suworowa, a więc miejsce było dostosowane do potrzeb szkoły wojskowej.
Począwszy od 29 listopada 1917 roku, a więc mniej więcej tydzień po przybyciu do Warszawy, podchorążowie obejmują wartę przed Belwederem, w którym swoją siedzibę miał Tymczasowy Naczelnik Państwa Józef Piłsudski. Powierzanie obowiązków wartowniczych uczniom szkół wojskowych było w tamtym okresie dość powszechne. Wiązało się ono z zaangażowaniem wyszkolonych już żołnierzy w inne obowiązki. Wartę przed Belwederem uczniowie Szkoły Podchorążych Piechoty pełnili do 22 grudnia 1919 roku2.
Starając się budować morale wojska w oparciu o tradycje Józef Piłsudski postanowił, że począwszy od 1920 roku każdego 29 listopada uczniowie Szkoły Podchorążych Piechoty pełnić będą wartę honorową przed Belwederem. Wybór daty nie był przypadkowy. Na ten dzień przypadało święto podchorążych – rocznica wybuchu Powstania Listopadowego, zainicjowanego przez podchorążych pod komendą porucznika Piotra Wysockiego. Uzasadniało to utrzymanie warty honorowej także po 1923 roku, kiedy Marszałek zamieszkał w Sulejówku.
Decyzja była niewątpliwym wyróżnieniem dla podchorążych. Nie licząc doświadczenia wojennego, byli to żołnierze stojący u progu kariery wojskowej, przyszli oficerowie. W 1919 roku Józef Piłsudski był nie tylko Naczelnikiem Państwa, ale także Naczelnym Dowódcą Wojska Polskiego, pierwszym Marszałkiem Polski i symbolem sukcesu wojska. W grudniu 1921 roku, kiedy w ramach przejścia armii na etat pokojowy zaczęto zwalnianie z wojska nieletnich żołnierzy, to właśnie do niego zwracali się z prośbą o przyjęcie do szkół wojskowych. Marszałek Piłsudski także starał się pamiętać o podchorążych, czego dowodem jest list z 21 października 1924 roku w którym składa im życzenia i wspomina pierwszą wartę z 1918 roku.
Podchorążackie warty silnie wrosły w tradycję szkoły. Dowodem może być umieszczenie Belwederu w tle rysunku legitymacji odznaki honorowej Szkoły Podchorążych Piechoty3. Antoni Knot umieszczając zdjęcie warty podchorążych przed Belwederem na okładce swojej książki „Dzieje szkolnictwa wojskowego” nadał jej znaczenie symbolu właściwego dla całego polskiego szkolnictwa wojskowego, a nie tylko tej jednej szkoły.
Momentem próby w relacjach między Marszałkiem, a Szkołą Podchorążych Piechoty był maj 1926 roku. W trakcie przewrotu majowego Józef Piłsudski nie otrzymał poparcia szkoły, która została wierna przysiędze i stanowiła trzon sił broniących pozycji prezydenta Stanisława Wojciechowskiego. Taka postawa najprawdopodobniej doprowadziła do przyśpieszenia decyzji o zmianie miejsca postoju szkoły, która we wrześniu 1926 roku została przeniesiona do Ostrowi Mazowieckiej. Marszałek Piłsudski usunął także z funkcji komendanta pułkownika dyplomowanego Gustawa Paszkiewicza i zastąpił go podpułkownikiem Marianem Chilewskim, który wywodził się z I Brygady Legionów Polskich. Jednocześnie zmienił część kadry oficerskiej szkoły4.
Wydarzenia te nie wpłynęły na przebieg obchodów święta podchorążych. Szczególnego wymiaru nabrały uroczystości, które odbyły się w setną rocznicę wybuchu Powstania Listopadowego. Na obchody szkoła przygotowała trzy zestawy strojów historycznych nawiązujących do mundurów grenadierów gwardii, piechoty liniowej i strzelców pieszych Królestwa Polskiego. Nawiązano w ten sposób do tradycji podchorążych, którzy zainicjowali wybuch powstania. Podchorążym towarzyszyło także czterech muzyków wojskowych w strojach historycznych. Czterej fanfarzyści mieli trąbki ozdobione płomieniami, których jeden płat przedstawiał orła białego nad inicjałami „S.P.P.”, oznaczającymi Szkołę Podchorążych Piechoty. Drugi płat przedstawiał monogram uczniów szkoły podchorążych „SP” w pół-wieńcu laurowym i daty „1830 – 1930”. Czterej dobosze wyposażeni byli w bębny wykonane w stylistyce historycznej. Obchody święta podchorążych w strojach historycznych stały się tradycją i były kontynuowane do 1938 roku. Zawsze chętnie oglądali je mieszkańcy Warszawy. Ponadto 29 listopada 1931 roku, a więc w rok po pierwszym wystąpienia w mundurach z Królestwa Polskiego, sala pamięci w szkole wzbogaciła się o obraz Wojciecha Kossaka. Przedstawiał on Józefa Piłsudskiego na schodach Belwederu w towarzystwie warty honorowej w strojach historycznych. Pierwszym dowódcą kompanii historycznej, która zaciągała wartę honorową, do 1934 roku był kapitan Józef Ćwiąkalski5.
Kolejnym etapem relacji Marszałek – Szkoła Podchorążych Piechoty było postawienie na terenie koszar w Ostrowi Mazowieckiej pomnika Józefa Piłsudskiego na koniu. Jego autorem był Antoni Miszewski, rzeźbiarz związany początkowo z legionami, a później z obozem piłsudczykowskim6. Niedokończony pomnik (brak było tablic bocznych i napisu: „Marszałkowi Polski Józefowi Piłsudskiemu Szkoła Podchorążych 1932”) został odsłonięty w sierpniu 1932 roku. W uroczystości udział wzięli prezydent Ignacy Mościcki, marszałek Józef Piłsudski oraz wiceminister spraw wojskowych generał Kazimierz Fabrycy. Uroczystość odbyła się w asyście kompanii historycznej7.
W trakcie drugiej Wojny Światowej pomnik szczęśliwie nie został zdewastowany. Niemcy uważali marszałka Piłsudskiego za zdolnego taktyka, który w 1920 roku powstrzymał bolszewików, więc pomnik najwyraźniej im nie przeszkadzał. Zniszczony został dopiero w marcu 1950 roku przez komunistyczne władze PRL, które najwyraźniej nie ceniły tak wysoko jego sukcesów w wojnie polsko-bolszewickiej. Trud odbudowy pominika wzięło na siebie Koło Przyjaciół Szkoły Podchorążych Piechoty. Ufundowany ze składek publicznych pomnik został odsłonięty 19 września 1999 roku8.
Na marginesie warto dodać, że pomnik marszałka Piłsudskiego nie był jedynym pomnikiem na terenie koszar Szkoły Podchorążych Piechoty. Został tam umieszczony także szereg innych pomników, przedstawiających historycznych dowódców armii polskiej. Zostały wykonane i postawione w latach 1932-1933. Ich autorem był rzeźbiarz Wojciech Aleksander Durek.
1F. von Barth, Sprawozdanie z działalności Inspekcji Wyszkolenia Wojska Polskiego, [w:] „Niepodległość”, Tom XI (po wznowieniu), Londyn – Nowy Jork 1978, s. 67; R. Tomaszewski, Odbudowa polskiego szkolnictwa wojskowego 1908-1923, Toruń 1997, s. 59-60; J. Zuziak, Generał Marian Kukiel 1885-1973, Pruszków 1997, s. 64-70.
2Księga pamiątkowa 1830 – 29.XI. – 1930 szkice z dziejów szkół piechoty polskiej, Ostrów-Komorowo 1930, s. 298-301.
3Więcej: J.M. Skelnik, Odznaka honorowa Szkoły Podchorążych Piechoty, [w:] „Odkrywca” nr 9(92)/2006, s. 53-54.
4Księga pamiątkowa…, s. 338-340; R.E., Krwawy Maj, [w:] „Rzeczpospolita Podchorążacka” nr 2/2004, Komorowo 2004, s. 4-9.
5L. Kukawski, Mundury historyczne w Wojsku Polskim 1914-1939, [w:] „Do Broni!” nr 3-4/2007, s. 8; b.a., Belwederczyk, [w:] „Rzeczpospolita Podchorążacka” nr 3/1996, Komorowo 1996, s. 10-15; L. Łukaszek, Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, [w:] „Rzeczpospolita Podchorążacka” nr 3/1999, Komorowo 1999, s. 47.
6Wymieniany niekiedy także jako Antoni Miszewski-Lubicz (od herbu), lub Antoni Pług-Miszewski (od pseudonimu legionowego). Więcej: W. Milewska, M. Zientara, Sztuka Legionowa i jej twórcy 1914-1918, Kraków 1999; b.a., Nasz pomnik był jego dziełem, [w:] „Rzeczpospolita Podchorążacka” nr 3/1996, Komorowo 1996, s. 26-29.
7b.a., Nim pomnik marszałka odsłonięto, [w:] „Rzeczpospolita Podchorążacka” nr 3/1997, Komorowo 1997, s. 5.
8b.a., Co nam dała odbudowa pomnika, [w:] „Rzeczpospolita Podchorążacka” nr 1/2000, Komorowo 2000, s. 52-55.
Pod wpływem wpisu o oznace komornika na aukcji w krakowskiej DESIE postanowiłem opisać w dwóch słowach, słabo znaną na naszym rynku książkę autorstwa T. Miller i I. Mozheiko, pod tytułem Znaki Urzędnicze Imperium Rosyjskiego (ДОЛЖНОСТНЫЕ ЗНАКИ РОССИЙСКОЙ ИМПЕРИИ), która została wydana w 1993 roku w Moskwie. Trochę czasu minęło i oto mamy planowaną recenzję.
Myślę, że się nie pomylę jeśli napiszę, że
Świst trapowy to szczególny rodzaj gwizdka, używanego w marynarce wojennej wielu państw. Czasem nazywany jest także gwizdkiem bosmańskim. Używa się go dla pokreślenia wizyty oficera na okręcie, w trakcie jego wejścia po trapie. Jest to szczególny rekwizyt, ponieważ zwyczajowo na okręcie gwizdać nie wolno. Świst trapowy stanowi wyjątek od tej reguły.
W ostatnich dniach słowackie media obiegła informacja, że najstarszy znany emotikom pochodzi z Trenczyna. Został on odkryty przez jednego z pracowników Archiwum Państwowego w Trenczynie, podczas przeglądania akt miejskich z XVII wieku. Na jednym z dokumentów księgowych miasta z 1635 roku, obok podpisu notariusza
Szukałem ostatnio informacji o HMS Symmetry, który wiózł broń dla powstania listopadowego. Niestety informacji tych jest jak na lekarstwo. Udało mi się jednak znaleźć trochę informacji o okręcie, który miał tożsamą nazwę i brał udział w wojnie secesyjnej. W 1773 roku okręt o tej nazwie brał udział w spaleniu Portland, jako okręt zaopatrzeniowy wspomagający HMS Canceaux. Następnie w 1775 roku załadowany po brzegi bronią, brał udział w oblężeniu półwyspu Charlestown. Ogień zaporowy okrętów, które wspomagał zablokował dwa pułki piechoty broniące fortu i przyczynił się do powodzenia całej operacji. W jednej z relacji znajduje się przypuszczenie, że pomimo transportowego charakteru okrętu, tymczasowo umieszczono na nim także działa. W tym samym roku HMS Symmetry brał udział w bitwie o Bunker Hill.
Dwa lata później, w grudniu 1777 roku, żołnierzom generała Jerzego Waszyngtona udało się przejąć z rok brytyjskich niesamowity łup, jakim był okręt HMS Symmetry. Tym razem zamiast broni odkryli pod pokładem spory zapas błękitnego sukna, koszul, pończoch i obuwia. Zdobycz nie była wcale taka przykra. Jak pisał późniejszy pierwszy prezydent Stanów Zjednoczonych, w Armii Kontynentalnej tylko „kilku mężczyzn miało więcej niż jedną koszulę”. Można więc powiedzieć, że okręt przysłużył się obu stronom konfliktu.
Na najbliższej aukcji domu 
Po kilkutygodniowych zapowiedziach ostatecznie potwierdziła się informacja o sprzedaży Skarbowi Państwa kolekcji Czartoryskich. Całość przypadła w udziale
Blisko jedenaście lat temu środowiska muzealne i kolekcjonerskie obiegła wiadomość o kradzieży cennych pamiątek z Muzeum Wojska Polskiego, wśród których znajdowała się między innymi gwiazda orderu Virtuti Militari po księciu Józefie Poniatowskim. Przedmioty te znalazły się szczęśliwie
Wręcz przeciwnie, z punktu widzenia kolekcjonerskiego bardziej ceni się medal (czy inną pamiątkę) nie tylko z proweniencją po osobie której go wręczono, ale nawet z oznaczeniem poprzednich kolekcji w których był przechowywany i eksponowany. Znaczenie może mieć choćby miejsce nabycia, jeśli jest to renomowany dom aukcyjny lub szczególna aukcja. W tym kontekście zastąpienie egzemplarza medalu wybitego dla Stanisława Konarskiego i jemu osobiście ofiarowanego, dowolnym innym egzemplarzem tego medalu jest absolutnie niedopuszczalne.
Umieściłem ostatnio wpis na temat błędnego opisu przedmiotu oferowanego na aukcji w krakowskiej DESIE. Po czym zajrzałem do katalogu raz jeszcze i ku mojemu zdziwieniu zauważyłem, że w ofercie już na
Na ostatniej aukcji w
Pomiar medali, odznak, oznak i innych pamiątek po ich obrysie jest łatwy do wykonania i powszechnie wiadomo, że stosuje się do niego suwmiarkę. Kłopot powstaje wtedy, gdy trzeba zmierzyć grubość obiektu. Dlaczego może to być trudne? W przypadku odznak, orzełków i wielu innych obiektów kłopotem może być ich obły kształt.i dość duża powierzchnia “szczypiec” suwmiarki. Inny typowy kłopot, to różna grubość obiektu w różnych miejscach.
Na zakończonej dziś aukcji krakowskiej
Polska Akademia Literatury składała się z piętnastu mianowanych dożywotnio członków. Na wypadek gdyby któryś z nich umarł, nowego członka można było mianować wyłącznie na wniosek Akademii, wspólnym zarządzeniem premiera i Ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego z grona wybitnych pisarzy, zasłużonych na polu literatury. Ustawą z 1937 roku liczbę członków zwiększono do 21 osób. Ponadto Akademia mogła powołać członków korespondentów “spośród wybitnych pisarzy cudzoziemskich“. Można przypuszczać, że Akademia powołała takich członków korespondentów, ponieważ w czasie pobytu w Polsce odwiedziło ją na uroczystych odczytach przynajmniej kilku pisarzy zagranicznych.
Członkowie Akademii nosili “tytuł Akademików Literatury oraz odznakę honorową“. Na marginesie całego opisu powstaje pytanie, czy rzeczywiście była to odznaka, czy też oznaka. Wydaje się jednak, że w tym wypadku rozumienie tego pojęcia z okresu międzywojennego pokrywa się ze współczesnym. Skoro gwiazdę nosili nie tylko członkowie rzeczywiści, ale także honorowi oraz przyjęci do niej członkowie korespondenci, czyli osoby których zasługi i twórczość w ten sposób wyróżniono – można mówić w takim wypadku o odznace. Jej wzór określało zarządzenie Ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego z dnia 21 lutego 1934 roku o odznace honorowej członków Polskiej Akademii Literatury, wydane w wykonaniu omawianego wyżej zarządzenia Rady Ministrów. Wydanie zarządzenia o odznace dopiero kilka miesięcy po ustanowieniu Akademii jest nieco zaskakujące, ponieważ odznaka była już wykonana i noszona przez jej członków w trakcie posiedzenia inauguracyjnego w dniu 8 listopada 1934 roku.
Zgodnie z zarządzeniem “Gwiazda Polskiej Akademii Literatury składa się z sześciu promieni w formie złoconych pasków, złączonych sześcioma ornamentacyjnymi ażurowymi polami srebrnymi, wypełnionych krótszymi potrójnymi promieniami złoconymi. Średnica gwiazdy wynosi 70 mm. W środku gwiazdy na skrzyżowaniu promieni znajduje się pole eliptyczne, pokryte amarantową emalią w srebrnym otoku. Na emalii dwa złączone skrzydła orła, srebrne oksydowane ze srebrnym oksydowanym monogramem AL pośrodku“. Wzór rysunkowy gwiazdy zawarty był w załączniku i został umieszczony obok poprzedniego akapitu. Prawo noszenia gwiazdy przysługiwało każdemu Akademikowi Literatury i członkom honorowym. Pierwsze sformułowanie pozostawia pewną niepewność co do tego, czy prawo noszenia odznaki przysługiwało także członkom korespondentom, ale wydaje się że raczej należy rozwiać tą wątpliwość na ich korzyść. Projektantem gwiazdy był Wojciech Jastrzębowski. Artysta zbliżony do kręgów rządowych, były dyrektor departamentu sztuki w Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego oraz później rektor warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Rysunek jego projektu widoczny jest po lewej stronie.
Odznaka honorowa “nosi się na lewej piersi“. W przypadku mężczyzn jej położeni na ubierze wydaje się być dość łatwe do ustalenia, na podstawie tak sformułowanego opisu. Przykład założenia gwiazdy na fraku widoczny jest zresztą na prezentowanym wyżej zdjęciu prezydenta Ignacego Mościckiego. Pewną wątpliwość może budzić sposób przypięcia gwiazdy na stroju kobiecym. W końcu lata 30-ste XX wieku to okres kiedy emancypacja kobiet już postępowała i można być się spodziewać, że będą one w gronie najwybitniejszych polskich literatów. Rzeczywiście tak się stało, a przykład noszenia gwiazdy widoczny jest na zdjęciu Zofii Nałkowskiej. Prezentowane po lewej stronie zdjęcie pochodzi z posiedzenia inauguracyjnego Polskiej Akademii Literatury. Gwiazda upięta jest bezpośrednio na sukni, ale nieco wyżej niż w przypadku mężczyzn. Z drugiej strony uwagę zwraca bardzo rzadka obecność gwiazd na strojach członków Akademii, nawet podczas jej oficjalnych uroczystości, takich jak wręczanie nagród, doroczne posiedzenia, odczyty zagranicznych pisarzy, a nawet uroczystość przyjęcia nowego członka. W trakcie posiedzenia Polskiej Akademii Literatury w sali Sejmu Śląskiego w grudniu 1936 roku, tylko część Akademików miała przypiętą gwiazdę. Jest to o tyle zaskakujące, że musiało to być bardzo prestiżowe wyróżnienie. Mogą sobie wyobrazić, że przeciwko noszeniu gwiazdy przemawiały wyłącznie względy praktyczne. Noszona była bowiem na agrafie, która niewątpliwie musiała ingerować w strój. Ten kogo nie było stać na uszkodzenie materiału we fraku, pewnie zmuszony był zrezygnować z dekoracji.
Pierwsza różnica jaką można zauważyć pomiędzy dwoma gwiazdami widoczna jest na skrzydłach wokół inicjałów AL. Na gwieździe marszałka Piłsudskiego skrzydła zakończone są w sposób bardziej miękki i są grubsze. Skrzydła odznaki oferowanej w DESIE są bardziej smukłe i strzeliste. Choć wymagało by to dokładnego pomiaru, ponieważ zdjęcie może przekłamać tak delikatne proporcje, mam też wrażenie, że skrzydła drugiej odznaki są nieco wyższe od tych pierwszych. Podobna pomyłka może być związana z wrażeniem dotyczących różnicy w grubości ramienia litery A. Na jednej drugim egzemplarzu gwiazdy wydaje się ono grubsze. Należy jednak pamiętać, że może to być złudzenie spowodowane padającym w tym miejscu cieniem.
Druga różnica dotyczy ornamentowych, ażurowych pasków, jak zostało to określone w zarządzeniu ustanawiającym odznakę. W pierwszym z omawianych przykładów wewnętrzna część tego paska jest wyraźnie grubsza i posiada fakturowaną powierzchnię. Co ciekawe wydaje się, że to fakturowanie znalazło swoje odzwierciedlenie także w urzędowym wzorze. To mogło by potwierdzać, że wzór opublikowany w Monitorze Polskim wykonany był na podstawie egzemplarzy widzianych z natury, a nie na podstawie projektu autorstwa Wojciecha Jastrzębowskiego. W drugim egzemplarzu (krakowskim) wewnętrzna część paska jest znacznie cieńsza i nie posiada żadnej faktury. Co prawda nie jest to powtarzalna cecha warsztatowa ale warto podkreślić, że w egzemplarzu oferowanym przez DESĘ dość kiepsko wykonane zostało złocenie. Pokrywa ono nie tylko promienie, ale w niektórych miejscach zachodzi także na omawiane paski.
Ostatnie trzy różnice, na które chciałem zwrócić uwagę są w moim przekonaniu niewątpliwe i dobrze obrazuje je przedstawione obok zestawienie. Owal w centralnym punkcie odznaki w pierwszym egzemplarzu jest bardziej spłaszczony, a w drugim bardziej smukły. Srebrna ramka okalająca owal jest w pierwszym egzemplarzu cieńsza, a w drugim gruba. Różnicę w odcieniu emalii, która co prawda jest widoczna na porównaniu nie warto w tym miejscu rozpatrywać, ponieważ może być prostym skutkiem naświetlenia przy wykonywaniu zdjęć. Ostatnia różnica dotyczy żłobkowania pod emalią. W egzemplarzu gwiazdy należącej do marszałka Piłsudskiego proste pociągnięcia rylca tworzące promienie, przedzielone są szesnastoma promieniami wykonanymi przez następujące po sobie kropki. W przypadku egzemplarza z krakowskiej DESY wydaje się, że taki szczególny promień jest tylko jeden.
W moim przekonaniu oznacza to, że porównane wyżej egzemplarze musiały być wykonane przynajmniej w różnym czasie, a być może nawet z innych matryc. Jest to o tyle zaskakujące, że liczba potencjalnie odznaczonych taką gwiazdą jest stosunkowo niewielka. Początkowo Akademia liczyła 15 członków. W 1937 roku liczbę tą zwiększono do 21 członków. W miejsce Akademików, którzy zmarli lub zrezygnowali z członkostwa powołano czterech nowych. Do tego dochodzi nie mniej jak dwóch członków honorowych oraz nieznana liczba członków korespondentów. Na tej podstawie można przyjąć następujące założenia badawcze. Na pewno wykonano co najmniej 17 egzemplarzy. Dla 15 pierwszych Akademików i prezydenta Mościckiego – co znajduje potwierdzenie w fotografiach archiwalnych oraz dla marszałka Piłsudskiego, ponieważ zachował się jego egzemplarz. Najprawdopodobniej wykonano co najmniej 27 egzemplarzy. Z tego 21 dla członków w 1937 roku, 4 dla członków którzy weszli na miejsce tych zmarłych lub którzy zrezygnowali oraz wspomniane wyżej egzemplarze dla Mościckiego i Piłsudskiego. Najprawdopodobniej rzadkość gwiazdy można określić jako R5, czyli w przedziale od 31 do 200 wykonanych egzemplarzy. Jeśli przyjąć, że poza Mościckim oraz Piłsudskim gwiazdy posiadali inni członkowie honorowi jak np. Kazimierz Przerwa-Tetmajer i członkowie korespondenci to śmiało można przyjąć, że ich liczba przebiła 30 egzemplarzy. Wskazują na to zdjęcia z zebrań Akademii, na których zawsze widać przynajmniej kilkadziesiąt osób. Obok widoczne jest zdjęcie wykonane w trakcie uroczystego zebrania w pierwszą rocznicę utworzenia Akademii. Na większą liczbę wykonanych egzemplarzy i powstawanie kolejnych sztuk po 1933 roku wskazują także różnice wymienione w tym wpisie.
nich latach coraz częściej spotyka się odznakę przedstawiającą orła siedzącego na tarczy z napisem KOG 1920. Odznaka jest bardzo dobrze skomponowana i wyróżnia ją wyjątkowo elegancki orzeł. Jest też doskonałym przykładem tego jak “wiedza handlarską”, za pomocą mechanizmu plotki powoli staje się “prawdą”.
W zeszły piątek zakończyła się I Konferencja Medalierska organizowana wspólnie przez Muzeum Narodowe w Krakowie, w ramach którego działa Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego oraz Polskie Towarzystwo Numizmatyczne i Instytut Historii Sztuki UJ. Zainteresowanie było spore. Łącznie zgłoszonych zostało 37 referatów i tylko pojedyncze nie zostały wygłoszone. Jeszcze bardziej cieszy fakt, że słuchaczami byli nie tylko sami prelegenci.