Wędrówki piesze są rozrywką o ugruntowanej tradycji, wobec czego wytworzyło się wokół nich szereg zwyczajów. Jednym z nich było nabijanie na kije wędrowne lub laski, blaszek z wytłoczonymi wizerunkami miejsc do których dotarł turysta. W sposób naturalny zjawisko to stało się szczególnie popularne tam, gdzie było więcej pretekstów do pieszych wycieczek, a poszczególne destynacje nie były łatwo dostępne – czyli w górach.
Blaszki takie były tłoczone w różnych stopach metali lub aluminium. Ich kształt i wygląda był bardzo różnorodny. Cechą wspólną były niewielkie otwory przez które można było je nabijać na drewniane laski. Z tego powodu otrzymały one potoczną nazwę „nabijek”.
Z czasem popularność takich blaszek spadła. Przypuszczam, że były dwa zasadnicze powody tego stanu rzeczy. Pierwszym z nich było upowszechnienie się turystyki pieszej. Coraz większa liczba odwiedzanych miejsc nie pozwalała na zmieszczenie wszystkich blaszek na jednym kiju. Z drugiej strony upowszechnienie wędrówek obniżyło ich prestiż. Kolekcjonowanie „nabijek” nie było już dla turysty tak atrakcyjne jak wcześniej. Z drugiej strony blaszki zostały zastąpione pamiątkami wykonanymi w innej formie. Dla mniej wymagających osób praktyczne okazały się tańsze i łatwiejsze w pozyskaniu pieczątki. Do dziś możemy je spotkać w wielu schroniskach górskich. Dla osób bardziej wymagający łatwiej dostępne stały się pamiątkowe znaczki turystyczne na słupku z nakrętką lub naszywki.
Historyczne blaszki dostępne w różnych miejscach pojawiają się w formie zupełnie płaskiej i wygiętej. Ponieważ te płaskie są zazwyczaj w lepszym stanie przypuszczam, że właśnie w takiej formie były sprzedawane. Dopiero nabywca wyginał je do kształtu swojego kilka lub laski. Wydaje się to dość oczywiste, jeśli wziąć pod uwagę grubość blaszek. W obu posiadanych przeze mnie egzemplarzach wynosi ona zaledwie 0,2 mm.
Choć nie potrafię łatwo wyjaśnić tego zjawiska wydaje mi się, że zbieranie “nabijek” jest szczególnie popularne w Czechach. W języku Czeskim nazywają się one “štítek na hůl”. W internecie można znaleźć nawet wyspecjalizowaną stronę dla osób zainteresowanych tym tematem.
W trakcie moich poszukiwań udało mi się zidentyfikować tylko dwie „nabijki” związane z Kieżmarkiem. Pierwsza z nich prezentuje frontową część zamku i dwujęzyczny napis „KEŽMAROK – HRAD TATRY / KESMARK – SCHLOSS”. Druga przedstawia sylwetkę miejskiego ratusza z dwujęzyczną nazwą miasta. Ponieważ napisy na obu blaszkach skomponowane były równolegle w języku Słowackim i Niemieckim przypuszczam, że były wykonane w okresie międzywojennym.

Niestety nie potrafię odgadnąć znaczenia tego schematu. Przypuszczałem, że może on symbolizować rozmieszczenie budynków w jakiejś części obozu. Zastanawiałem się czy nie ma związku z działalnością konspiracyjną generała Chmurowicza. Według książki H. Tomiczka i M.S. Zarudzkiego, “Jeniecka konspiracja wojskowa w Oflagu II C Woldenberg“, Poznań 1989, s. 42-43, w 1942 roku objął on kierownictwo nad konspiracją obozową. Była by to bardzo atrakcyjna interpretacja, ale niestety nie jestem w stanie jej zweryfikować. Być może ktoś z czytelników potrafił będzie zinterpretować znaczenie znaków widocznych na zdjęciu powyżej?
Odznaka wzorowego funkcjonariusza służby więziennej została ustanowiona ustawą o Służbie Więziennej
Zarządzenie określało wygląd odznaki następująco: „Dolną część odznaki stanowi nieforemne, od góry nie zamknięte koło, zakończone fragmentami liści laurowych oraz napisem “Za wzorową służbę”. Wewnątrz koła na czerwonym tle umieszczony jest miecz skrzyżowany z pochodnią i literami “SW”. Górną część odznaki stanowi stylizowany orzeł. Wysokość odznaki wynosi 30 mm, a szerokość 25 mm.”

Imre Tököli był węgierskim magnatem, który urodził się w 1657 roku w Kieżmarku. Zasłynął tym, że przewodził powstaniu antyhabsburskiemu w latach 1678-1686. Jako sprzymierzeniec i wasal Imperium Osmańskiego przyjął tytuł króla Górnych Węgier, a więc ziem obejmujących dzisiejszą wschodnią i środkową Słowację. Brał udział w oblężeniu Wiednia w 1683 roku. Kiedy wyczuł, że próba zdobycia miasta nie zakończy się sukcesem, próbował za pośrednictwem króla Jana III Sobieskiego negocjować warunki przejścia swojej armii na stronę austriacką. Jako zasadniczy warunek stawiał przyznanie praw religijnych protestantom. Na marginesie można wspomnieć, że część korespondencji jaką kierował Tököli do Sobieskiego oferowana była kilka lat temu przez jeden z Austriackich antykwariatów.

Gorąco polecam książkę prof. Jerzego Stelmacha “Uporczywe upodobanie. Zapiski kolekcjonera“. Czytałem ją jakiś czas temu, ale cały czas pozostaje w mojej pamięci. Autor doskonale rozszyfrował duszę kolekcjonera. Bardzo trafnie opisuje też osoby uczestniczące w rynku kolekcjonerskim. Dużym atutem książki jest język i wciągający styl pisania. Publikacja nie jest obszerna ale widać, że jest dobrze przemyślana. Dodatkową zaletą jest schludna kompozycja składu i ilustracje pochodzące z kolekcji autora.