W celu promocji działalności artystycznej i rzemieślniczej Aleksander I ustanowił szereg medali. Stanowiły one nagrody udzielane na wystawach sztuk lub rzemiosła. Jednym z nich był medal z dewizą Wzrostowi Rękodzieł. Wedle dostępnych źródeł medale posiadały wybitą na rewersie datę wystawy. Co ciekawe jedyne znane mi i notowane w literaturze egzemplarze posiadają datę 1821. Ostatnio oryginał tego medalu licytowany był w jednym z moskiewskich domów aukcyjnych. Dlatego z zaskoczeniem zauważyłem dziś na allegro jego falsyfikat.
Strona portretowa fałszywego medalu przedstawia portret Aleksandra I otoczony tytulaturą. Od strony formalnej jej wygląd jest prawidłowy. Jednak nawet dość pobieżna analiza rysunku pozwala stwierdzić, że ta strona fałszywego medalu została wykonana z zupełnie odmiennej matrycy niż oryginał. W szczególności uwagę zwraca niżej osadzone czoło cara, a w konsekwencji także wieniec laurowy, który nie kończy się na wysokości gwiazdki oddzielającej wyrazy w tytulaturze. Także profil twarzy jest nieco płytszy niż w oryginale. Zdjęcie licytowanego przedmiotu jest na tyle niewielkie, że nie można ustalić jakie nazwisko zostało umieszczone na podstawie profilu. Nie ma to jednak większego znaczenia, skoro nie należy do prawdziwego rytownika.
Dla odmiany rewers medalu, według mojego przypuszczenia, wykonany jest przez skopiowanie odlewem oryginału medalu. Wszystkie elementy wydają się być umiejscowione w prawidłowych miejscach tyle, że rysunek jest mniej dokładny i brakuje mu wielu szczegółów. Uwagę zwraca litera “I” w wyrazie “WZROSTOWI”, która zachodzi na linię podkreślającą dewizę.
Takie połączenie awersu – falsyfikatu i rewersu – kopii jest dość nietypowe. Wydaje się, że autor fałszywego medalu musiał dysponować oryginałem, żeby wykonać kopię rewersu. Możliwe jednak, że dysponował wyłącznie odbitką jednej strony. Nie sprawdzałem tego jeszcze ale możliwe, że strona portretowa została skopiowana z innego medalu. Kierując się względami oszczędności fałszerz za pomocą trzech stempli (jedna strona portretowa i dwa rewersy) mógł uzyskać dwa “pełne” medale. Ujmując sprawę nieco żartobliwie – skoro medal jest fałszywy to co za różnice, czy rysunek awersu się zgadza.
W moim przekonaniu oryginał rewersu omawianego medalu jest bardzo ciekawy. Prezentuje Polonię (?) opierającą się o tarczę z orłem oraz bardzo dobry rysunek symboli rękodzieła w lewej stronie kompozycji. Zdecydowanie słabym punktem projektu jest twarz Polonii, ale piękny orzeł rekompensuje wszystkie ujemne doświadczenia. Zdaniem A. Więcka projektantem pierwotnego medalu był Karol Baerend, który pracował w Mennicy Warszawskiej w latach 1813-1824.
Osobom zainteresowanym wyglądem oryginalnego medalu polecam pracę Adama Więcka, Dzieje sztuki medalierskiej w Polsce, Kraków 1972, s. 190 (ilustracja 102). Post ilustrowany jest omawiany falsyfikatem medalu.
:: Uzupełnienie z 25 kwietnia 2016 ::
Falsyfikat medalu ma średnicę 45,5 mm. i waży 38 g. Jego głębokość na dnie bicia wynosi 2,5 mm, a na rancie 2,9 mm.
:: Uzupełnienie z 21 czerwca 2018 ::
Udało mi się ustalić, że falsyfikat jest dziełem Rosyjskiej firmy specjalizującej się w wykonywaniu tego typu falsyfikatów. Wykonała ona kopie stempli do większości medali Rosyjskich i oferuje je w umiarkowanych cenach. Na chwilę aktualizacji cena medalu wzrostowi rękodzieł wynosiła 185 rubli, czyli mniej więcej 11 zł.
Od dłuższego czasu pojawiają się w obrocie kolekcjonerskim krzyże Virtuti Militari określane jako Włoskie, bez oznaczenia konkretnego producenta. Na ostatniej 
Kolekcjonowanie oznak i odznaczeń związanych ze strażą pożarną jest powszechne na całym świecie. W Polsce jest to hobby mniej popularne niż w Słowacji. Przypuszczam, że wynika to z większej liczby pamiątek związanych z wojskiem. W Słowacji ochotnicze straże pożarne są dobrze osadzone w lokalnych strukturach i przez to mogą być także ciekawym tematem dla regionalistów.
Jakiś czas temu trafiłem na dwie etykiety piwa Special Export, z którymi wiąże się pewna ciekawostka. Na ich odwrocie zostały wydrukowane przepustki wewnętrzne Aresztu Śledczego w Gorzowie Wielkopolskim. Obie przepustki to niewypełnione druki, choć posiadają pieczątki i podpisy dowódców zmiany. Jednym z nich jest chor. Jan Grzęda. Drugi podpis jest nieczytelny.
Pewną wskazówką jest także cena piwa wyrażona na etykiecie. Pierwotny nadruk opiewa na 24 zł. Cena ta została poprawiona przez dobicie pieczątką kwoty 32 zł. Wzrost ceny był najprawdopodobniej wynikiem inflacji. Ponieważ różnica między pierwotną, a poprawioną ceną wynosi 33% można przypuszczać, że sama etykieta była drukowana w 1987-1988 roku. Inflacja w tych latach wynosiła odpowiednio 25% i 65%, W kolejnym roku wynosiła już 251%, a w 1990 roku rekordowe 585 %. Tym samym zmieniły się też ceny produktów. W grudniu 1990 roku cena bochenka chleba wynosiła już 2.600 zł.
W dniu 31 grudnia 1935 r. Minister Sprawiedliwości wydał rozporządzenie w sprawie stroju urzędowego niższych funkcjonariuszy sądowych i prokuratorskich
Noszenie stroju służbowego, a więc także opisywanych oznak było obligatoryjne w trakcie pełnienie służby. Choć rozporządzenie weszło w życie na początku 1936 r., to nie można jednoznacznie podać daty od której oznaki były noszone. Wynika to z faktu, że miały być wprowadzane wraz ze wymianą mundurów na nowe.
Wędrówki piesze są rozrywką o ugruntowanej tradycji, wobec czego wytworzyło się wokół nich szereg zwyczajów. Jednym z nich było nabijanie na kije wędrowne lub laski, blaszek z wytłoczonymi wizerunkami miejsc do których dotarł turysta. W sposób naturalny zjawisko to stało się szczególnie popularne tam, gdzie było więcej pretekstów do pieszych wycieczek, a poszczególne destynacje nie były łatwo dostępne – czyli w górach.
Choć nie potrafię łatwo wyjaśnić tego zjawiska wydaje mi się, że zbieranie “nabijek” jest szczególnie popularne w Czechach. W języku Czeskim nazywają się one “štítek na hůl”. W internecie można znaleźć nawet 
Niestety nie potrafię odgadnąć znaczenia tego schematu. Przypuszczałem, że może on symbolizować rozmieszczenie budynków w jakiejś części obozu. Zastanawiałem się czy nie ma związku z działalnością konspiracyjną generała Chmurowicza. Według książki H. Tomiczka i M.S. Zarudzkiego, “Jeniecka konspiracja wojskowa w Oflagu II C Woldenberg“, Poznań 1989, s. 42-43, w 1942 roku objął on kierownictwo nad konspiracją obozową. Była by to bardzo atrakcyjna interpretacja, ale niestety nie jestem w stanie jej zweryfikować. Być może ktoś z czytelników potrafił będzie zinterpretować znaczenie znaków widocznych na zdjęciu powyżej?
Odznaka wzorowego funkcjonariusza służby więziennej została ustanowiona ustawą o Służbie Więziennej
Zarządzenie określało wygląd odznaki następująco: „Dolną część odznaki stanowi nieforemne, od góry nie zamknięte koło, zakończone fragmentami liści laurowych oraz napisem “Za wzorową służbę”. Wewnątrz koła na czerwonym tle umieszczony jest miecz skrzyżowany z pochodnią i literami “SW”. Górną część odznaki stanowi stylizowany orzeł. Wysokość odznaki wynosi 30 mm, a szerokość 25 mm.”

Imre Tököli był węgierskim magnatem, który urodził się w 1657 roku w Kieżmarku. Zasłynął tym, że przewodził powstaniu antyhabsburskiemu w latach 1678-1686. Jako sprzymierzeniec i wasal Imperium Osmańskiego przyjął tytuł króla Górnych Węgier, a więc ziem obejmujących dzisiejszą wschodnią i środkową Słowację. Brał udział w oblężeniu Wiednia w 1683 roku. Kiedy wyczuł, że próba zdobycia miasta nie zakończy się sukcesem, próbował za pośrednictwem króla Jana III Sobieskiego negocjować warunki przejścia swojej armii na stronę austriacką. Jako zasadniczy warunek stawiał przyznanie praw religijnych protestantom. Na marginesie można wspomnieć, że część korespondencji jaką kierował Tököli do Sobieskiego oferowana była kilka lat temu przez jeden z Austriackich antykwariatów.

Gorąco polecam książkę prof. Jerzego Stelmacha “Uporczywe upodobanie. Zapiski kolekcjonera“. Czytałem ją jakiś czas temu, ale cały czas pozostaje w mojej pamięci. Autor doskonale rozszyfrował duszę kolekcjonera. Bardzo trafnie opisuje też osoby uczestniczące w rynku kolekcjonerskim. Dużym atutem książki jest język i wciągający styl pisania. Publikacja nie jest obszerna ale widać, że jest dobrze przemyślana. Dodatkową zaletą jest schludna kompozycja składu i ilustracje pochodzące z kolekcji autora.