15 Aukcja Antykwariatu Numizmatycznego M. Niemczyka

W ostatnią sobotę odbyła się 15. Aukcja Antykwariatu Numizmatycznego Michała Niemczyka. Jej ozdobą był złoty medal Merentibus autorstwa Jana Filipa Holzheaussera, wykonany na zamówienie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Numizmat godny okładki katalogu rzeczywiście został na niej uwidoczniony. Sam katalog zwyczajowo został wydany w twardej oprawie, co akurat dla mnie nie ma znaczenia, ale wyobrażam sobie, że w oczach wielu może podnosić prestiż domu aukcyjnego. Niestety wnętrze katalogu jest już mniej estetyczne. Tym razem (specjalnie porównałem z poprzednim katalogiem) drukarnia przyciemniła kolory i duża część zdjęć wyszła bardzo nienaturalnie. Widać to szczególnie przy porównaniu dobrych zdjęć w wysokiej rozdzielczości w wersji internetowej katalogu i tych z papierowej wersji. Warto do tego dodać, że wiele monet na aukcji oferowanych było w gradingu. W katalogu umieszczono zdjęcia awersów wraz z pudełkiem w pełnej wysokości. Skutek jest taki, że monet na tych zdjęciach w zasadzie nie da się oglądać. Tak więc każdy poważnie zainteresowany aukcją i tak musiał sięgnąć do katalogu internetowego. Jest to kolejny przyczynek do zastanowienia się nad sensownością drukowania papierowych katalogów jako takich. Dla przykładu część domów aukcyjnych na zachodzie praktykuje wysyłanie ulotek lub broszurek z informacją o najciekawszych obiektach i zaproszeniem do obejrzenia katalogu na stronie internetowej. Być może w Polsce też się z czasem taki model się przyjmie. Przypuszczalnie domy aukcyjne przystałyby na to szybciej niż osoby biorące udział w licytacji. Sam muszę przyznać, że jest mi miło otrzymać papierowy katalog, nawet jeśli całą ofertę znam już z internetu – siła przyzwyczajenia. Z drugiej strony gdyby na poszczególnych aukcjach interesowało mnie więcej jak 2-3 pozycje, to pewnie też bym chętniej sięgał i pracował na katalogach papierowych.

Wróćmy jednak do samej aukcji. Zaprzyjaźniony numizmatyk ocenił ją jako element rywalizacji o palmę pierwszeństwa wśród numizmatycznych domów aukcyjnych w Polsce, jaka toczy się między Michałem Niemczykiem a Damianem Marciniakiem. Antykwariat Pawła, a później Michała Niemczyka niewątpliwie odniósł spektakularny sukces dzięki umiejętnemu marketingowi. W zbiorowej świadomości to właśnie tam królują najwyższe ceny. Nie wiem jednak czy istnieje jakiekolwiek obiektywne kryterium, które pozwalałoby powiedzieć, że dzięki nim stał się on lepszym graczem od Warszawskiego Centrum Numizmatycznego. W końcu w tej branży chodzi nie tylko o obrót, ale też o ilość wysokiej klasy obiektów jakie się sprzedało. Dorobek WCN jest w tym względzie imponujący i nawet po ośmiu latach intensywnej działalności aukcyjnej rodziny Niemczyk nie widzę tu jednoznacznego rozstrzygnięcia. Jednak to co dało przewagę Pawłowi Niemczykowi nad konkurencją i zbudowało jego antykwariat, to znalezienie w odpowiednim czasie własnej nowej drogi. Podobnie swój nowy model funkcjonowania wymyślił Damian Marciniak i dzięki niemu z powodzeniem się rozwija. Jeśli wspomniany znajomy ma rację i Michał Niemczyk stara się konkurować z Damianem Marciniakiem, to uważam to za zasadniczy błąd. Mówiąc w uproszczeniu taki układ doprowadzi do tego, że to nie Marciniak będzie aspirował do roli trzeciego lidera, tylko Niemczyk będzie aspirował do roli drugiego Marciniaka. Wydaje mi się to zupełnie zbędne. W końcu Polska jest na tyle dużym krajem, że spokojnie starczy tu miejsca dla trzech dużych numizmatycznych domów aukcyjnych. Chyba, że nikogo nie zadowala pozycja bycia jednym z trzech (o nieustalonej pozycji) na pudle i koniecznie musi trzymać w ręku złoty medal.

Znów przywołując samego siebie do porządku, wracam do aukcji. Ofertę medali uważam za bardzo udaną. Wśród kilkudziesięciu egzemplarzy znalazły się prawdziwe perełki, jak wspomniany wyżej medal Merentibus, czy widoczny po lewej stronie medal Karola Ferdynanda Wazy. Choć w ostatnim przypadku zaskakuje niekonsekwencja opisu. Z jednej strony autor wymienia kolekcje w których znajdował się taki medal wagi dziesięciu dukatów, a następnie kategorycznie stwierdza, że jest to “jedyny znany egzemplarz w złocie“. Dlaczego sprzedany osiemnaście lat temu w Szwajcarii egzemplarz miałby być uznany za zaginiony? Z drugiej strony na aukcji pojawiło się także sporo medali dla kolekcjonerów którzy obrali sobie mniej kosztowne tematy. Ze średnio-wyższej półki można wymienić brązowy medal Merentibus, czy medal na zaślubiny Władysława IV Wazy. Wśród tematów najpopularniejszych moją uwagę zwróciły dwa medale pamiątkowe związane z powstaniem listopadowym. Chodzi o medal Komitetu Polskiego w Londynie z 1833 roku i medal A l’heroique Pologne. Ten ostatni jest tak popularny, że dawniej niemożliwe było aby pojawił się na aukcji Niemczyka. Teraz sytuacja się najwyraźniej odmieniła i można go było kupić już za cenę 270 zł. Nawet pomimo przeciętnego, jak na ten medal stanu zachowania nie była to moim zdaniem cena zbytnio wygórowana.

Na koniec warto zauważyć, że po odejściu Arkadiusza Pawłowskiego Antykwariat Numizmatyczny Michała Niemczyka nie jest w stanie odbudować działu orderów, odznak i odznaczeń. Poza kilkoma pamiątkami rosyjskimi i radzieckimi, ten niegdyś przodujący antykwariat nie ma dziś nic do powiedzenia. Można wręcz odnieść wrażenie, że sami celowo zrezygnowali z tego typu oferty.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.