10 aukcja GNDM

Dzisiaj kończy się 10 aukcja Gabinetu Numizmatycznego Damiana Marciniaka. Choć numer aukcji był okrągły Damian Marciniak nie nadał jej jubileuszowej oprawy. Początkowo byłem przekonany, że okoliczność ta będzie podkreślana, ale potem doszedłem do wniosku, że przy trzech aukcjach rocznie nie jest to znów takie wielkie wydarzenie. Tym bardziej, że firma działa od znacznie dłuższego czasu i bardziej cenne jest to, że ofertę i obsługę poprawia z aukcji na aukcję, a nie jednostkowymi zrywami. Wracając jednak do meritum tego wpisu. Ozdobą aukcji była kolekcja monet średniowiecznych i banknotów prywatnych emisji. Są to tematy o których nie mam pojęcia, więc muszę tylko przyznać, że zostały ciekawie zaprezentowane i opisane w drukowanej wersji katalogu. Całość uzupełniały filmy na kanale YouTube. Tym sposobem po raz kolejny udało się firmie przykuć moją uwagę nawet do tematów, które nie interesują mnie kolekcjonersko. Nie wspominam w tym miejscu o sesji wykładów, którą jak zawsze skrupulatnie odsłuchałem. Moją uwagę zwrócił fakt, że wykłady ciążą w stronę naukową lub zupełnie lekkich refleksji dla początkujących. Szkoda, że zrezygnowano z prezentacji nowości wydawniczych. Być może ten wątek powróci w przyszłych sesjach. Z pierwszego dnia aukcji interesująca wydała mi się gipsowa forma do odlania medalu z wizerunkiem marszałka Józefa Piłsudskiego. Wykonał ją Jan Wysocki z okazji wizyty marszałka w Państwowej Szkole Przemysłu Artystycznego w Bydgoszczy. Medal jest bardzo rzadki, a forma unikatowa. Poza tym to ciekawa i bardzo estetyczna pamiątka. Najwyraźniej poznało się na niej przynajmniej kilka osób, ponieważ z ceny wywoławczej 600 zł., poszybowała do kwoty 2.400 zł. + prowizja.

Drugiego dnia oferowane były monety, więc moja uwaga została przeniesiona dopiero na trzeci dzień aukcji. Pod młotek trafiło 221 medali i 402 książki. Wybór medali tym razem był poniżej przeciętnej właściwej dla aukcji Damiana Marciniaka. Jako ciekawe, wskazał bym zaledwie pojedyncze przykłady. Jednym z nich był szkolny medal nagrodowy z Wrocławia z 1657 roku, autorstwa Jana Buchheima. Pozycja nie tylko rzadka, ale też estetyczna. W konsekwencji medal został sprzedany za 3.400 zł. + prowizja. W konsekwencji ten dział nie przykuł chyba zbyt wielkiej uwagi i osiągnięte ceny wynikowe uważam za raczej niskie. Bardzo ciekawie przedstawiał się natomiast dział z literaturą specjalistyczną. Miało to także swoje odzwierciedlenie w nie najniższych cenach wywoławczych. Z pięciu interesujących mnie tytułów jeden pobrałem za darmo z biblioteki cyfrowej, a dwa kupiłem taniej na allegro. Niedostępne okazały się dwa tomy “Katalogu plakiet medalionów i medali polskich i z Polską związanych w Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki“. Ten zestaw konsekwentnie osiąga na aukcjach ceny powyżej 1.000 zł. Tak było i w tym przypadku. W mojej ocenie nie jest to pozycja warta aż takiego wydatku. Powiodło mi się za to przy zakupie książki J. Hlinki “Medailerstvo na Slovensku” z 1976 roku. Kupiłem ją w cenie wywoławczej i bardzo jestem jej ciekawy. Być może będzie przedmiotem recenzji na tej stronie.

Kolejny dzień zebrał tematy, o których nie jestem w stanie wiele napisać, więc znów go przeskoczę, żeby w kilku słowach opisać zaskoczenie lub może raczej brak zaskoczenia jaki wiązał się z aukcją orderów i odznaczeń. Ozdobą tego działu było kilka pozycji z XIX wieku. Przed aukcją Damian Marciniak poświęcił trochę uwagi ich promocji. Jeszcze na kilka godzin przed licytacją reklamował na swoim profilu Facebookowym złoty i srebrny Krzyż Wojskowy Polski w wykonaniu Pawła Siennickiego. Pozycja w zasadzie klasyczna i absolutnie obowiązkowa dla każdego kogo interesują XIX wieczne ordery. Jednocześnie krzyże w tym wykonaniu należą do jednych z najpiękniejszych. To też, pomimo swojej relatywnej dostępności, konsekwentnie osiągają bardzo wysokie ceny. Dla mnie są jednym z przykładów pamiątki, o której nie da się powiedzieć ile jest warta. Można jedynie powiedzieć za ile komuś udało się ją sprzedać. Ostatnie dwa lata przyzwyczaiły nas do tego, że poprzeczka ustawiona była bardzo wysoko. Szczególne wrażenie zrobił na mnie wynik z Warszawskiego Centrum Numizmatycznego, gdzie krzyż złoty w nieco lepszym stanie niż na aukcji GNDM sprzedano za 48.300 zł. Dlaczego więc wynik z 10 aukcji GNDM zarówno mnie zdziwił, jak też nie zdziwił? Zdziwił mnie, bo po intensywnej promocji miał prawo poszybować do kogoś nie do końca obeznanego z tematem, za kwotę bliską do tej z WCN. Nie zdziwił mnie, ponieważ w końcu rynek musiał się nasycić, a osób skłonnych płacić po kilkadziesiąt tysięcy za pojedyncze ordery nie jest znów tak wiele. Po drugie ten egzemplarz krzyża był wcześniej w ofercie jednego z prężnie rozwijających się antykwariatów w cenie 35.000 zł. i bodaj wszyscy zainteresowani mieli o nim pojęcie. Co prawda cena u Damiana Marciniaka, nawet po uwzględnieniu prowizji domu aukcyjnego, była zdecydowanie niższa, to jednak temat był lekko spalony. W konsekwencji krzyż ten został sprzedany za 25.300 zł. (w tym prowizja), czyli po cenie wywoławczej. Nie sprzedał się za to srebrny Krzyż Wojskowy Polski w wykonaniu Pawła Siennieckiego, za który potencjalny nabywca miałby zapłacić 18.000 zł. + prowizja. Przy czym trzeba zaznaczyć, że nie był to egzemplarz najładniejszy. Ze zdjęć można było odnieść wrażenie, że na awersie ramion brakuje wypełnienia laką. Być może było to tylko wrażenie wywołane przez zdjęcie, ale krzyżowi brakowało “tego czegoś”. Nie sprzedała się także najrzadsza z oferowanych pamiątek, czyli książeczka służby gen. Józefa Mrozińskiego. Wyjątkowa ciekawostka, oferowana w moim przekonaniu w rozsądnej cenie. Sprzedał się za to XIX wieczny prywatny egzemplarz srebrnego Krzyża Wojskowego Polskiego. Nie był on ani ładnie wykonany, ani nie trzymał wymiarów, ale w tym wypadku uważam, że miał w sobie “to coś”. Nabywca kupił go w rozsądnej moim zdaniem cenie 5.520 zł z uwzględnieniem prowizji. Można pogratulować. Ciekaw byłem także wyniku krzyżyka upamiętniającego bitwę pod Olszynką Grochowską. Damian Marciniak reklamował go nieco przesadzonymi informacjami, więc spodziewałem się wysokiej ceny. Ostatecznie krzyżyk został sprzedany za 7.590 zł. To trzeci znany mi przykład ceny za podobny krzyżyk na poziomie ~8.000 zł. z ostatnich dwóch lat. Można więc powiedzieć, że został ustalony poziom odniesienia. Pozostałych 185 pozycji z działu nazwanego “falerystyka” było poza kilkoma wyjątkami bardzo przeciętne. Moją szczególną uwagę zwróciła odznaka Frontu Litewsko-Białoruskiego wykonana na indywidualne zamówienie. Z jednej strony świetnie i pracowicie wykonany egzemplarz, który zachował się w doskonałym stanie. Do tego indywidualny napis na nakrętce. Dokładnie tak, jak każdy by sobie wymarzył. Z drugiej strony zaskakujące ślady po większej zakrętce, a może podkładce i ślady uszkodzeń mechanicznych pod nakrętką. Czyli dokładnie w tym miejscu, w którym powinno ich być najmniej. Nie umiem sobie tego wytłumaczyć, więc załączam zdjęcia dla zainteresowanych.

1 Comment

Leave a Reply to Przemysław Zięba Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.